Świadectwa

Świadectwo Anny

Świadectwo spisuję na Chwałę Bożą, aby zaświdczyć, że Bóg Jest "Jestem Który, Jestem" Ks.Wj. 3-14, że Jezus jest synem Boga Żywego "Syn Boga Żywego" Mt 16-16 czyni cuda dziś, i że "dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego" Łk 1-37, aby zaświadczyć o miłości Boga do człowieka "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony". J 3, 16-17.


Nazywam sią Ania i jestem żoną oraz mamą dwóch córeczek, 13 letniej i 2 letniej. Boga Żywego spotkałam 4 lata temu podczas weekendowych rekolekcji kerygmatycznych zatytułowanych "Spotkać Jezusa" które odbyły się w Parafii Św. Kazimierza Królewicza we Wrocławiu. Wtedy też nastapił proces mojego nawrócenia. Pochodzę z rodziny tak zwanej "wierzącej niepraktykującej". Zostałam ochrzczona, przystąpiłam do I Komunii Świętej a sakrament Bierzmowania przyjełam w tym samym roku co sakrament Ślubu. Natomiast nikt mi Boga nie pokazał, nie wskazał, nie prowadził w wierze. Do kościoła i spowiedzi świętej uczęszczałam sporadycznie, właściwie od święta i innych uroczystości. Byłam daleko od Boga i kościoła i tak szłam przez życie szukając szcześcia po swojemu, bo gdzieś wewnątrz siebie odczuwałam pustkę, smutek i tęskontę za prawdziwą miłością. W moim życiu przed spotkaniem z Bogiem wiele się wydarzyło. W tle mojego dorastania pojawiały się wróżby, horoskopy, karty tarota, korzystałam z bioenergoterapeuty, akupunktury itp. Poruszałam się w tematyce okultyzmu, new-age, samouzdrawiania, pozytywnego myślenia i nie zdawałam sobie sprawy, że jest to złe i otwiera na zło. Chorowałam na zaburzenia odżywiania bulimię od około16 roku życia i tak przez kolejne 22 lata. Ukrywałam chorobę przed rodzicami, znajomymi, lekarzami dosłownie przed wszystkimi ze wstydu i to życie w kłamstwie było dla mnie dodatkowym ciężarem. Byłam egoistycznie chorobliwie zapatrzona w siebie gdzie moje życie kręciło się wokół wyglądu, figury, utrzymywania na wszelką cene szczupłego ciała. Nie zauważałam potrzeb innych bliskich mi osób, ważne były moje potrzeby, moje zadowolenie, moja wygoda, moje chciejstwo, mój wygląd. Nie potrafiłam budować relacji opartych na miłości i trosce o drugiego człowieka. Nie potrafiłam dawać siebie innym, swojego czasu i uwagi tyle ile powinnam. I nie zauważałam tego, dopiero teraz z perspektywy czasu dzięki łasce Bożej mogę dostrzec, że poranienia jakie w sobie nosiłam to powodowały. Tuż przed ślubem wypadły mi włosy z powodu choroby łysienia plackowatego. Wtedy też zaczełam częściej sięgać po alkohol, czułam się gorsza, niewartościowa, pojawiły się lęki przed opinią ludzką, relacje z ludźmi zaczeły mnie paraliżować bo byłam skupiona na tym, że noszę perukę. Natomiast miesiąc przed moim nawróceniem przeżyłam rozpacz i ból ponieważ poroniłam dziecko będąc w 3 miesiącu ciąży. Dziś wiem, że do Jezusa doprowadziła mnie Matka Boża Maryja po przez różaniec a konkretnie odmawianie nowenny pompejańskiej na którą natrafiłam przypadkiem oglądając filmiki księdza Piotra Glasa. Utwierdziłam się w tym jeszcze bardziej, że Matka Boża była ze mną już wcześniej i czuwała nademną, kiedy przez przypadek już po nawróceniu odnalazłam dyplomik Rycerstwa Niepokalanej i okazało się, że 32 lata temu oddałam się Rycerstwu Niepokalanej jako 10 letnia dziewczyna w uroczystość rocznicy I Komunii Świetej i właściwie na tym oddaniu skończyła się moja obecność w kościele i droga do Boga. Dosłownie dzień po ukończeniu 54 dniowej modlitwy nowenny pompejańskiej poszłam do kościoła na mszę świętą z modlitwą o uzdrowienie a nastepnie wziełam udział w rekolekcjach kerygmatycznych podczas których spotkałam Boga Żywego. Po raz pierwszy uznałam Jezusa jako mojego Pana i Zbawiciela. Doświadczyłam pierwszy raz w życiu spoczynku w Duchu Świętym, tak namacalnie, fizycznie podczas którego zostałam napełniona miłością spokojem i stanem błogości niedoopisania. Leżałam na podłodze kaplicy i czułam jak napełnia się mój brzuch i klatka piersiowa taką błogością, takim przyjemnym odczuciem, spokojem. W pewnym momencie ocknełam się i dosłownie jak pokraka nieporadnie wstałam. Zobaczyłam po sobie mokrą plamę w okolicy głowy, pleców i miednicy. Łzy zaczęły napływać mi do oczu strumieniami, takie łzy spokoju których nie potrafiłam opanować a moje ciało drżało, nie mogłam nic powiedzieć, nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa, jakby zamilkłam. Jednocześnie miałam poczucie niesamowitej niedoopisania miłości, że jestem kochana przez Jezusa mimo mojej grzeszności, że Jezus za mnie osobiście umarł, za moje grzechy i te grzechy już zabrał. Jezus swoją miłością dokonał cudu uzdrowienia mnie z choroby bulimii dosłownie w jednej chwili. On odpuszcza wszystkie twoje winy, On leczy wszystkie twe niemoce. Ps 103,3 Duch Święty przyszedł do mnie z prawdą o mnie o mojej grzeszności i zaczełam odczuwać przeszywający ból i zaczełam bardzo żałować, że w małżeństwo weszłam z grzechami ciężkimi, że zatajałam przy spowiedzi przedślubnej współżycie przed ślubem i mieszkanie razem z przyszłym mężem. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że śmiertelnie grzeszę. Przystąpiłam do spowiedzi generalnej z prawie całego dotychczasowego życia, po której poczułam niesamowitą ulgę, oczyszczenie i pokój w sercu. Zmieniło się moje podejście do spowiedzi świetej, teraz wiem, że jest to stanięcie w prawdzie o sobie samej przed Jezusem miłosiernym i przebaczającym. Nastąpił proces mojego nawrócenia. Po spotkaniu Jezusa i doświadczenia Jego miłości już nie mogę za nim nie iść, w sercu powstało pragnienie podążania za Jego miłością. Zrozumiałam z Ducha Świętego, że Jezus umarł za mnie, za moje grzechy abym mogła żyć wiecznie w Królestwie Bożym w niebie i miała życie wieczne i abym już tu na ziemi mogła żyć w szcześciu i miłości i aby królestwo Boże było we mnie i pośród mnie. Słowo Boże mówi, że mam wpierw szukać królestwa Bożego a wszystko inne będzie dodane. Powstaje również pragnienie dzielenia się aby inni mogli też doświadczyć tej miłości i zrozumieć, że idziemy wszyscy do nieba, że celem życia tu na ziemi jest zbawienie i życie wieczne w Bożej obecności w Bożej Miłości. Zmieniło się moje myślenie i postrzeganie tego ziemnskiego świata który coraz mniejsze zaczął mieć dla mnie znaczenie. Zaczełam dostrzegać kłamstwa tego świata w jakie wierzyłam i jakie istnieją w świecie i jak zły wszystkich zwodzi swoimi kłamstwami. Zrozumiałam, że nawrócenie to ciągły proces zmiany postawy serca, ciągły proces pracy nad sobą aby stawać się lepszą osobą, to ciągły proces zmiany wartości, zmiany myślenia i przyszło zrozumienie w sercu, że sama z siebie nic nie mogę, ze sama z siebie często błądzę i wybieram nieprawidłowe drogi i że jestem zależna jak dziecko od Boga i że wszystko jest łaską daną mi od Boga. Zapragnełam żyć prawdą, zapragnełam zmiany w życiu, zapragnełam aby Jezus był obecny w moim życiu, zapragnełam podążać za Jego miłością, zapragnełam kochać i być kochaną i wiedziałam, że tylko w Jezusie jest to możliwie bo zrozumiałam, że jestem ukochaną i umiłowaną córką Boga. Bóg postawił na mojej drodze życia Wspólnotę Źródło Łaski do której należę i w której wzrastam w wierze, poznaję Bożych wierzących ludzi, zyskuję przyjaciół którzy podążają za Jezusem i od których otrzymuję wsparcie i zrozumienie. Razem ze Wspólnotą zawierzyłam się Jezusowi przez Maryję i co roku ponawiam to zawierzenie. Biorę udział w rekolekcjach, czytam książki o tematyce religijnej. Modlę się bo modlitwa przynosi mi pokój serca, żyję sakramentami świetymi spowiedzią, komunią, eucharystią aby być coraz bliżej Boga. Czytam i rozważam słowo Boże aby budować relację z Bogiem, aby poznawać Boga, Jego miłość. Modlę się do Ducha świetego aby mnie prowadził przez słowo Boże, wyjaśniał co Bóg chce mi powiedzieć, bo Bóg mówi i pragnie relacji, więzi, mojej odpowiedzi na Jego miłość. Bóg pragnie abym potrafiła kochać, przyjmować miłość i dzielić się tą miłością. Duch Święty poprzez słowo Boże pokazuje prawdę o mnie, o moim postępowaniu, czynach, objaśnia moje życie. Pokazuje którą drogą mam iść, co jest ważne dla mojego wzrostu duchowego. W świetle słowa Bożego zobaczyłam wyraźniej swoją grzeszność, nicość, marność, nedzę i zobaczyłam, że żyjąc bez Boga byłam egoistką chorobliwe zapatrzoną w siebie, dążącą do zaspokajania swoich potrzeb, wygód, oczekiwań, chciejstw i nie liczącą się z potrzebami innych. Zobaczyłam swoją próżność, zobaczyłam egoistyczną miłość własną i że mało w tym było miłości i troski o innych ludzi. Dlatego pragnę wzrastać w wierze aby stawać się lepszą, kochającą miłością Jezusa innych ludzi i pragnę aby moja rodzina też podażała tą drogą. I choć jest inaczej i są na tej drodze trudności to wierze słowu Bożemu które mówi: Wierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony ty i dom twój. Dz.Ap. 16,31. Dziś wiem, że być uczniem Jezusa to rozumieć sercemrównież to, że w moich cierpienich, trudnościach, słabościach, niemocy działa Bóg i je przemienia. Bóg mówi Wystarczy ci mojej łaski, moc bowiem w słabości się doskonali. 2 L.Kor.12-9 Dlatego mam ufać jak dziecko, że Bóg nigdy mnie nie opuszcza, nie zostawia w tych trudnościach ale pomaga mi przez nie przejść i nich dojrzewać i przezwycięzać je. Bóg powiedział do mnie o tym w swoim słowie niejednokrotnie Czy może Matka zapomnieć o dziecku swego łona? Nawet gdyby ona zapomniała ja nigdy nie zapomnę o Tobie.Iz 49,15. Te słowa otrzymałam na kursie Nowe Życie 3 lata temu i ponownie w tym roku podczas kursu 7 Źródeł zorganizowałnych przez wspólnotę do której należę. Świadomość tego, że Bóg jest zawsze ze mną i kocha mnie dodaje sił i nadziei na kolejny dzień, podnosi z upadków, daje poczucie sensu życia. Jezus uzupełnia swoją miłością wszystkie moje braki, niedomagania i leczy rany w moim sercu. Po raz kolejny przekonałam się, że Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1-37 kiedy to Bóg pobłogosławił mi córeczką którą urodziłam w 31 tygodniu ciąży w dzień matki 26 maja. Choć córeczka urodziła się o 2 miesiące wcześniej jako wcześniak z rozpoznaniem niewydolności oddechowej noworodka, średniego stopnia zamartwicy urodzeniowej i retinopatii wcześniaczej to w szybkim tempie pokonała rozpoznane diagnozy lekarskie i w dniu dzisiejszym jest zdrową normalnie rozwijającą się dziewczynką. Dlatego zachecam do podążania drogą wiary, drogą która prowadzi do życia wiecznego. Zachęcam do odmawiania różańca, który przynosi mi osobiście pokój serca, zachęcam do odmawiania nowenny pomepejańskiej która jest naprawdę modlitwą skuteczną, czego przykładem jest moje uzdrowienie które wyprosiła dla mnie Maryja. Otrzymałam łaskę nawrócenia, wiary, prawdy o mojej grzeszności, spotkałam Jezusa i teraz podążam za Jego nauką i miłością. Zachęcam do zawierzenia się Jezusowi przez Maryję bo to jest najpewniejsza droga do Jezusa. Maryja jest cała napełniona Duchem Świetym, jest czułością samego Boga. Czuwa nad nami, otacza opieką i matczyną miłością i chroni przed złym. Maryja jest tą która prowadzi do Jezusa. Do Jezusa który żyje, Jest wśród nas, uzdrawia nas z chorób, uwalnia ze zniewoleń i nałogów, przemienia nasze zycia. Troszczy się o nas i nas kocha a my jesteśmy Jego dziećmi ukochanymi, każde z osobna kocha miłosierną miłością bezwarunkową niezgłębioną i nie może przestać kochać i tą miłością przyciąga do siebie. Takiego Boga spotkałam i takiego Boga poznaję, Bóga który jest Bogiem dobrym, łagodnym, łaskawym, miłosiernym i nieskorym do gniewu i wiernym spełniającym swoje obietnice a więc "Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu. On sam będzie działał" Ps 37-5.